-Pospiesz się, zaraz wyjeżdżamy - ponagliła mnie mama.
-Już idę - przeciągałam.
Miałam wyjechać do Londynu gdzie mieszka mój kuzyn Zayn. Wcale nie chciałam tam jechać. Jest mi tu dobrze, w końcu to California. Jednak nie tylko to mnie tu trzyma ... Nie chciałam zostawiać przyjaciół, a zwłaszcza jednej Lili. Była wspaniała, dogadywałam się z nią jakbyśmy były siostrami.
Znowu usłyszałam moja mamę, wiec zeszłam na dol i pożegnałam się z tata i bratem.
-Córciu uważaj na siebie...Wiesz jak jest w Londynie wszędzie czyha jakieś niebezpieczeństwo-powiedział tata troskliwym głosem.
-Dobrze już dobrze . Poradzę sobie, mam już 17 lat-uśmiechnęłam się i podeszłam do brata.
-Cymaj się siostla. i dzwon do mnie
-Ty tez się trzymaj i na pewno będę dzwonić-powiedziałam, dałam mu buziaka i wyszłam
Dzień wcześniej urządziłam imprezę pożegnalną dla moich przyjaciół, ale jeszcze raz musiałam zobaczyć Lili, dlatego zadzwoniłam do niej, żeby przyszła do mnie.
Impreza była naprawdę odjechana. Przyszli wszyscy moi przyjaciele. Była muzyka, tance, alkohol i wiele innych. Trochę se napiłam, ale nie miałam kaca. Na szczęście !
-Natalie, wsiadaj do auta-powiedziała lekko już poirytowana moim ociąganiem się mama.
-Poczekaj chwile zaraz przyjdzie Lili-starałam się ubłagać mame.
-Przecież żegnałyście się wczoraj!- przewróciła oczami.
-No wiem, ale... Lili!!- wydarłam się, gdy tylko ja zobaczyłam.
Chwile się poprzytulałyśmy i już musiałam jechać.
-Pamiętaj, dzwon do mnie, pisz SMS i wchodź na skaypa.
-Okey, okey. A ty masz mnie odwiedzić w Londynie, chociaż na trochę!
-Postaram się.
I tak się pożegnałyśmy i wsiadłam do auta.
Gdy dojechałyśmy na lotnisko mama mnie ucałowała i prawiła jakieś wykłady.
-Mamo poradzę sobie-mówiłam już z lekka ironia. Wreszcie już skończyła i poszłam do samolotu.
Podroż trwała cały dzień. Byłam troche zmęczona, ale wreszcie dotarłam do Londynu!
Poszam na odprawę wziąć moje bagaże, ale ku mojemu zdziwieniu nie dostałam ich...
Zayna także nigdzie nie było.
Poszłam do biura, aby poszukali moich walizek. Po chwili ktoś do mnie podszedł.
Był ubrany w ciemna bluzę, na głowie miał kaptur, z pod którego wystawały loki i miał okulary.
Ciekawe dlaczego był tak ubrany, skoro było upalnie.?.
-Natalie?
- Tak to ja ...-odpowiedziałam trochę zmieszana.
-Ja jestem Harry ;] Zayn kazał mi cb odebrać, ponieważ mu coś wypadło.
- Jasne, spoko - powiedziałam cicho. Byłam taka przejęta, własnie poznałam Harrego Stylesa. Był taki uroczy...
-No to chodźmy- powiedział po chwili.
- Bo wiesz... jest taki problem... nie mam bagaży, personel ich szukają.
-Ok, to poczekamy- uśmiechnął się, chociaż było po nim widać ze nie jest mu na rękę.
Nagle z niezręcznej ciszy wyrwał nas głos pewnego mężczyzny. Okazało się ,ze znaleźli moje walizki.
Mężczyzna wręczył je Harremu i ruszyliśmy w stronę auta.
-Auuuu....-Okazało się ze Hazza się przewrócił. Ja zaczęłam się śmiać.;p
Spadły mu okulary z nosa i niestety rozpoznała go jedna dziewczyna i zaczęła piszczeć. Po chwili cały tłum fanek zmierzała w nasza stronę.
Podałam Loczkowi rękę i zaczęliśmy uciekać przed nimi. W końcu je zgubiliśmy i stanęliśmy przed jego autem.
-Zapraszam-powiedział, po czym otworzył mi drzwi. Zachowywał się jak prawdziwy gentlemen.
-Dziękuję-odpowiedziałam uśmiechając się i wsiadłam do środka. I ruszyliśmy.
-Mało brakowało- powiedział Harold zdejmując kaptur. Był taki przystojny....
-Mieliśmy szczęście, wy tak macie zawsze?
- Niestety tak..- posmutniał
-Współczuję- spuściłam wzrok na dół
- A więc przyjeżdżasz z Californi?- zmienił temat
Tak właśnie się zaczęło.
Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Rozmawiało się z nim tak jakbyśmy znali się od dziecka.
- No i jesteśmy-powiedział parkując auto.
Wysiedliśmy z samochodu i moim oczom ukazał się piękny dom. Nie! Willa.
Była po prostu cudowna. Wielki ogród, taras i basen. Jednym słowem Raj.
Byłam zafascynowana i chyba Harry to zauważył, bo się zaśmiał pod nosem.
-Ten dom jest śliczny- wymamrotałam rozmarzona...
- W końcu mieszka w nim 4 ślicznych chłopaków '-' Harry powiedział to i zaraz razem wybuchnęliśmy śmiechem.
-A ty?- skojarzyłam fakty.
-Czy ja wiem...-przewrócił oczami i pokręcił uroczo głową- Nie mnie to oceniać- zaśmiał się lekko i cicho.
-Sądzę, ze jak najbardziej- uśmiechnęłam się dosyć nieśmiało.
-Dzięki- odwzajemnił uśmiech.
Wydawał się być naprawdę sympatyczny.
------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo..
Ale jest 1 rozdział !!!
Następny w środe ;**
Fajnie się zaczyna.
OdpowiedzUsuńBarrdzo fajnee :D Czekam na następny .. będę chyba regularną czytelniczką :D Ahaa no i jeśli chcesz , to zapraszam do mnie , również o 1D - http://one-direction-two-love.blogspot.com/ .
OdpowiedzUsuńI dodawaj szybko next'a !!!!!!